PRACA IRLANDIA

PRACA IRLANDIA, LEGALNA PRACA W IRLANDII

Związki zawodowe na Wyspach otwierają się na Polaków
Zrzeszający ponad 600 tys. pracowników, głównie nisko i średnio wykwalifikowanych, związek zawodowy GMB chce, by imigranci z Polski poznali swoje prawa, by nie byli narażeni na wyzysk ze strony pracodawców i nie godzili się na gorsze warunki niż ich brytyjscy koledzy. Główną kwestią, jaka wypływa w naszych kontaktach z imigrantami z Polski, jest to, że nie znają oni swoich praw - powiedział Andrew Prendergast, działacz GMB z regionu Wiltshire. Niedawno centrala związkowa TUC (Trade Union Congress) w raporcie, opartym na ankiecie przeprowadzonej wśród 508 imigrantów z Polski i Litwy, stwierdziła, że co czwarty z nich skarżył się na trudności z zapłatą i nieuzasadnione potrącenia z zarobków. Na opłacanie imigrantów według "niewolniczych stawek" zwrócił uwagę nowy irlandzki związek zawodowy IWU (Independent Workers Union). Według Prendergasta Polacy najczęściej skarżą się, że pracodawca opłaca ich poniżej ustawowego minimum, odmawia prawa do urlopu, traktuje gorzej niż miejscowych pracowników wykonujących tę samą pracę. Nie brak też skarg na warunki zakwaterowania i jego koszt. Ochrona praw pracowniczych polskich imigrantów jest - jak podkreśla Prendergas - ściśle związana z przestrzeganiem praw, jakie brytyjskie związki zawodowe wywalczyły wcześniej dla swych członków. Nie możemy pozwolić pracodawcom na wbijanie klina między te dwie grupy pracowników, walczymy o ich wspólny interes - zaznaczył działacz GMB. Polacy są posądzani przez Anglików o gotowość pracy za niższą stawkę, a ponieważ nie znają ani języka, ani swoich praw, trudno im odpierać takie zarzuty - wyjaśnia Joanna Morasz, która z ramienia GMB zajmuje się organizowaniem, doradztwem i rzecznictwem interesów pracowników z Polski. Jej zdaniem Polacy po przyjeździe do Anglii "godzą się na ogół z tym, co im proponuje pracodawca, bo tkwią w niewiedzy i nie mają skali porównawczej, a nikt z własnej woli nie informuje ich o prawach pracowniczych, przepisach bhp, czy o specyfice rynku pracy". Ta sytuacja - podkreśla Morasz - będzie się zmieniać w miarę, jak przybysze będą się aklimatyzować i szukać zatrudnienia w zawodzie wyuczonym w Polsce. Brytyjskie związki zawodowe od pewnego czasu organizują "dni dla imigrantów", na które zapraszają znawców prawa pracy udzielających specjalistycznych porad, działaczy związkowych i tłumaczy. Największe związki jak np. TWGU (Transport & General Workers Union) i GMB zatrudniają polskich doradców.

Irlandzki związek zawodowy protestuje przeciw taniej sile roboczej
Największy irlandzki związek zawodowy SIPTU zagroził zorganizowaniem protestu przeciwko zastępowaniu Irlandczyków tanią siłą roboczą z innych krajów, w tym z dziesięciu nowych krajów UE przez operatora połączeń promowych "Irish Ferries". Poza SIPTU (Services, Industrial, Professional, and Technical Union) do sporu włączył się też brytyjski związek zawodowy RMT (Rail Maritime and Transport), domagając się inspekcji irlandzkich promów w portach brytyjskich w związku z doniesieniami o szykanowaniu załóg przez pracodawcę. Firma "Irish Ferries" nosi się z zamiarem zwolnienia 550 miejscowych pracowników i zatrudnienia na ich miejsce cudzoziemców. Korzystając z otwarcia irlandzkiego rynku pracy, a także z tego, że przepisy o minimalnej płacy nie obowiązują na morzu, firma zamierza nowej załodze płacić poniżej obowiązującej w Irlandii stawki minimum. Centrala związkowa SIPTU ostrzegła w poniedziałek, że nie może być bierna w obliczu takich praktyk, ponieważ mogą one stworzyć niebezpieczny precedens i znaleźć naśladowców w innych gałęziach gospodarki. SIPTU zaprosiła na poniedziałek wieczór inne związki zawodowe, działające w sektorze prywatnym i reprezentujące łącznie 390 tys. pracowników, na naradę, żeby zastanowić się nad akcją protestacyjną i przedyskutować strategię przed kolejną rundą trójstronnych rozmów na linii rząd - pracodawcy - związki zawodowe. Harmonijna współpraca rządu, pracodawców i związkowców (tzw. społeczne partnerstwo) uważana jest za jedno ze źródeł gospodarczego sukcesu Irlandii w ostatnich latach. Spór w "Irish Ferries", choć dotyczy jednej firmy, toruje pracodawcom drogę do stosowania podobnych rozwiązań. Nie można wykluczać, że nie rozszerzy się na pracowników innych sektorów - powiedział dziennikarzom Eamon Devoy ze związku zawodowego zrzeszającego techników TEEU. Tymczasem sekretarz generalny RMT Bob Crow zaapelował o przeprowadzenie inspekcji na promach "Irish Ferries" w portach brytyjskich twierdząc, że pracodawca używa ochroniarzy do szykanowania pracowników i wzbrania kontaktu z inspektorami Międzynarodowej Federacji Pracowników Transportu (IWF). Crow wypowiedział się w związku z niedawną odmową wejścia na pokład promu "Isle of Inishmore", z którą spotkał się jeden z inspektorów IWF. Na promie tym załoga zabarykadowała się w maszynowni, gdy pracownicy z nowych krajów UE weszli na pokład w towarzystwie ochroniarzy. Premier Irlandii Bertie Ahern skrytykował "Irish Ferries" za niezdarne podejście do całej sprawy, choć przyznał, że kierownictwu prywatnej firmy wolno rozważać restrukturyzację i obniżkę kosztów. Ahern nie wyklucza zaangażowania rządowej agencji ds. stosunków pracowniczych w rozwiązanie sporu.

Niegroźna nam rumuńsko-bułgarska konkurencja
Ulice Dublina od zawsze zaludniały tłumy artystów, grajków i domorosłych muzykantów, zbierających miedziaki do kapelusza. Od stycznia tego roku wśród tych ulicznych motyli pojawiło się wielu smagłolicych przybyszy, Cyganów z Rumuni i Bułgarii. Czy po wstąpieniu tych dwóch krajów do Unii Europejskiej Polacy przebywający w Irlandii mają podstawy do obaw? Czy polscy budowlańcy również poczują na plecach oddech konkurencji? Czy to cisza przed burzą? W ostatnich tygodniach ubiegłego roku wyczuć można było pewne napięcie. Bułgaria i Rumunia wstępowały w struktury unijne, a Wielka Brytania i Irlandia warunkowo otworzyły dla nich swoje rynki pracy. Mieszkający na Zielonej Wyspie Polacy nerwowo wyglądali nowych przybyszów ze wschodnich krańców Europy. Tymczasem na rynku panuje cisza. – Czy to cisza przed burzą? – retorycznie pyta Barnaba Dorda, związkowiec z największej centrali SIPTU. Wedle statystyk, w pierwszym kwartale bieżącego roku, wydano obywatelom Rumunii około 4,5 tysiąca numerów PPS, niezbędnych do podjęcia legalnej pracy w Irlandii. To tyle samo, ile wydano je w całym roku 2006. Wciąż jednak to Polacy stanowią najliczniejszą grupę emigrantów – w tym samym czasie (pierwszy kwartał br.) dla obywateli polskich wydano 8,5 tysiąca numerów PPS. Tanio, taniej, najtaniej – Rumuni wciąż jednak muszą starać się o pozwolenia na pracę, dlatego nie mogą jej podejmować tak swobodnie, jak Polacy – tłumaczy Dorda. W Irlandii, jeszcze przed otwarciem rynku pracy, mieszkało już wielu obywateli Rumunii. Nie należy ich też mylić z rumuńskimi Cyganami, którzy na akcesji zyskali tyle, że jeszcze swobodniej podróżować mogą pomiędzy krajami Unii.

Noclegownie dla bezdomnych Polaków w Irlandii
Na potrzebę stworzenia w Dublinie noclegowni dla bezdomnych Polaków, funduszu pomocowego dla najuboższych i punktów pośrednictwa pracy dla tych, którzy chcą wrócić do kraju wskazał podczas posiedzenia senackiej Komisji Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą duszpasterz Polaków w Irlandii ks. Jarosław Maszkiewicz. W Irlandii według różnych źródeł jest od 200 do 300 tys. Polaków, w samym Dublinie od 80 do 100 tys. Ks. Maszkiewicz zaznaczył, że brakuje zaplecza dla nowej imigracji zarobkowej; nie ma też organizacji polonijnych, które by takie struktury tworzyły. Wśród osób, które wyemigrowały do Irlandii są zarówno osoby młode z wyższym wykształceniem, które - jak mówią - chcą zarobić pieniądze na mieszkanie czy firmę jak i osoby w wieku 40-50 lat lub więcej przeważnie mężczyźni, którzy wyjechali aby wesprzeć swoje rodziny. Ks. Maszkiewicz zaznaczył, że mężczyźni pracują głównie w budownictwie, transporcie i na farmach, kobiety - w gastronomii, hotelarstwie i opiece nad dziećmi. Pracę w swoich zawodach znajdują głównie informatycy i architekci; w mniejszym stopniu - lekarze i pielęgniarki, gdyż jej podjęcie uzależnione jest od uznania kwalifikacji, a to trwa dość długo. Ks. Maszkiewicz zwrócił także uwagę, niektórzy Polacy przyjeżdżają do Irlandii nieprzygotowani, bez znajomości języka, z niewielką sumą pieniędzy, nie mają pracy, mieszkania. Wielu z nich zwraca się do parafii, prosząc by pomóc im znaleźć pracę bądź mieszkanie. Dlatego, jego zdaniem, wskazane byłoby tworzenie w Polsce punktów informacyjnych, które przygotowywałyby do wyjazdu. W ocenie duchownego wśród Polaków w Irlandii pojawia się problem bezdomności; zdarzają się przypadki kiedy Polacy śpią na ulicy czy w parku. Potrzebny byłby dla nich dom bądź noclegownia, przynajmniej co czasu kiedy znajdą pracę. Przy kościele polskim w Dublinie funkcjonuje osiem nieodpłatnych grup języka angielskiego. Jednak jest to ciągle zbyt mało. Wśród Polaków, którzy są już zmęczeni pobytem w Irlandii i chcą wrócić do Polski, często pojawia się obawa czy w ojczyźnie znajdą pracę. Dobrym rozwiązaniem mogłoby być zatem - w ocenie ks. Maszkiewicza - stworzenie biur pośrednictwa pracy przy konsulatach, które przedstawiałyby oferty pracy z Polski. Polacy mają opinię "sumiennych pracowników i dobrych fachowców". Jednak po poszerzeniu UE o Bułgarię i Rumunię sytuacja na rynku pracy w Irlandii się pogarsza, gdyż obywatele tych państw gotowi są do podjęcia pracy za niższą pensję. Rektor Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii ks. prałat Tadeusz Kukla poinformował, że w Wielkiej Brytanii jest od 400 do 600 tys. Polaków. Wskazał na potrzebę tworzenia szkół sobotnio- niedzielnych języka polskiego oraz centrów pomocy dla Polaków.

Irlandzkie związki walczą z wykorzystywaniem Polaków
Imigranci zatrudnieni w Irlandii pracują za niewolnicze stawki - mówi Ray O'Reilly ze związku zawodowego Independent Workers Union. O'Reilly przekonuje, że m.in. polscy pracodawcy w Irlandii wykorzystują swoich rodaków. Podobnie jest w przypadku innych nacji. - To, co się dzieje w całym kraju wprost przechodzi wszelkie wyobrażenie. Chińscy pracodawcy wyzyskują chińskich pracowników, polscy polskich, rumuńscy rumuńskich. Także Irlandczykom nie są obce praktyki opłacania pracowników według rażąco niskich stawek - powiedział O'Reilly irlandzkim mediom. IWU wykrył praktyki płacenia pracownikom drastycznie zaniżonych wynagrodzeń, a także zwalniania długoletnich pracowników bez wypłacania im ustawowej odprawy. Inną często stosowaną praktyką wyzyskiwania trudnej sytuacji życiowej pracowników jest "praca na próbę". Pracownik pracuje od rana do nocy, ponieważ pracodawca daje mu do zrozumienia, że zatrudni go na stałe, jeśli w dniu, w którym godzi się pracować bez wynagrodzenia wykaże, iż się do pracy nadaje. Po przepracowaniu dniówki dowiaduje się, że nie ma dla niego zajęcia albo, że się nie sprawdził. W ubiegłym tygodniu działacze IWU pikietowali polską restaurację w centrum Dublina, która stosowała "pracę na próbę". Od pikiety odstąpiono po uregulowaniu tej kwestii.

praca w irlandii praca praca irlandia praca w dublinie praca dublin praca sezonowa w irlandii praca wakacyjna w irlandii praca wakacyjna irlandia praca przy zbiorach w irlandii praca wakacyjna irlandia praca przy zbiorach irlandia samozatrudnienie irlandia oferty pracy irlandia oferty pracy w irlandii ogłoszenia praca irlandia ogłoszenia praca w irlandii szukam pracy w irlandii praca na wyspach praca w wielkiej brytanii praca dla studentów w irlandii

Więcej na temat Praca w Irlandi znajdziesz w wyszukiwarce Google:

Google

MENU

REKLAMA

POLECAMY

Porównanie lokat terminowych