PRACA IRLANDIA
PRACA IRLANDIA, LEGALNA PRACA W IRLANDII
Brytyjczycy: polscy robotnicy to nieudacznicy
Do Wielkiej Brytanii przyjeżdżają tylko ci, którzy nic nie potrafią - takie zdanie o pracownikach z Polski mają Brytyjczycy, pisze "Sunday Times". "Coraz więcej właścicieli nieruchomości w oparciu o własne doświadczenia przekonuje się, iż polscy pracownicy budowlani, niegdyś uważani za synonim uczciwości, gotowości do ciężkiej pracy i niskich cen za swe usługi, upodobnili się do tubylców" - czytamy w tygodniku. Gazeta opisuje doświadczenia trojga Anglików z polskimi pracownikami budowlanymi. 56-letnia Elizabeth Anthony, zadowolona z otynkowania ścian przez polskiego imigranta, zleciła mu dalsze prace przy suficie. Ten, wyjeżdżając do Polski na wakacje, przekazał zamówienie swoim kolegom, świeżo przybyłym do Anglii. Zostawili oni po sobie sterty śmieci, całymi dniami nie przychodzili do pracy - opisuje gazeta ciężkie przejścia pani Anthony. "Ci Polacy byli lekceważący, doświadczenia z nimi były bardzo nieprzyjemne" - mówi kobieta.
90 tys. Polaków na irlandzkim rynku pracy
90 tys. Polaków uzyskało w 2006 r. irlandzkie numery ubezpieczenia socjalnego (tzw. PPS), umożliwiające legalne zatrudnienie - wynika z opublikowanych oficjalnych danych urzędu statystycznego. Polacy są najliczniejszą grupą narodowościową wśród 200 tys. imigrantów, którzy w ub.r. weszli na rynek pracy w Irlandii. Wśród przybyszów z nowych krajów UE urząd statystyczny wymienił w komunikacie 15 tys. Litwinów, 10 tys. Słowaków i 7 tys. Łotyszów. Według wcześniejszych danych, od początku maja 2004 r. do końca lutego 2006 r. władze Irlandii wydały 183 tys. numerów PPS. Oznacza to, iż w ub.r. imigracja zarobkowa znacznie przybrała na sile w porównaniu z latami 2004-2005. Około połowy imigrantów, którzy przyjechali po otwarciu irlandzkiego rynku pracy 1 maja 2004 r., pochodzi z Polski, co oznacza, iż oficjalnie jest ich co najmniej 150-160 tys. Nieoficjalne statystyki podają nawet ćwierć miliona. Większość pracuje na budowach, w przemyśle wytwórczym, hotelarstwie i gastronomii. Rząd Irlandii w ślad za brytyjskim wprowadził ograniczenia wobec obywateli Bułgarii i Rumunii, przyjętych do UE 1 stycznia 2007. Irlandzka grupa badawcza analizująca zjawiska na rynku pracy, Expert Group on Future Skills Needs, w opublikowanym ostatnio raporcie wyraziła przekonanie, że imigranci obejmą głównie stanowiska dla pracowników niewykwalifikowanych lub nisko wykwalifikowanych, co oznacza większą konkurencję dla miejscowej siły roboczej, dotychczas wykonującej tego rodzaju prace.
Co ciągnie Polaków do Irlandii?
"Irlandzkie perspektywy przyciągają Polaków" - pisze BBC w internetowym materiale opublikowanym we wtorek, a poświęconym imigracji zarobkowej z Europy Wschodniej na Zieloną Wyspę. Od 1 maja 2004 roku, kiedy do Unii Europejskiej dołączyło dziesięć krajów, wśród nich Polska, do Irlandii przyjechało ok. 150 tysięcy ich obywateli - pisze autor artykułu James Helm. Polacy stanowią wśród nich największą grupę, wielu jest również przybyszy z państw bałtyckich. Irlandia otworzyła dla nowych członków swoje rynki pracy, licząc, że dzięki cudzoziemskim pracownikom kraj utrzyma imponujące tempo wzrostu ekonomicznego. Dzisiaj wicepremier Irlandii Mary Harney nadal uważa, że decyzja była słuszna, a napływ nowych grup określa jako "coś fantastycznego". Jednak nie wszyscy podzielają jej entuzjazm. Badania opinii publicznej pokazują wysokie poparcie dla ustanowienia limitów dla imigracji zarobkowej. Lider opozycyjnej Partii Pracy Patt Rabbitte uważa, że regulacje są konieczne, bo pojawia się problem zarówno wypierania rodzimych pracowników przez tańszych napływowych, jak i eksploatacji tych ostatnich. "Dyskusja trwa" - pisze Helm. "Nie tak dawno temu wielu młodych ludzi wyjeżdżało z Irlandii za granicę, by szukać pracy. Dzisiaj młodzi polscy pracownicy budowlani, personel barów, bankowcy i inżynierowie, którzy w Dublinie radują się polskim piwem, widzą Irlandię jako kraj szansy" - podsumowuje.
Noclegownie dla bezdomnych Polaków w Irlandii
Na potrzebę stworzenia w Dublinie noclegowni dla bezdomnych Polaków, funduszu pomocowego dla najuboższych i punktów pośrednictwa pracy dla tych, którzy chcą wrócić do kraju wskazał podczas posiedzenia senackiej Komisji Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą duszpasterz Polaków w Irlandii ks. Jarosław Maszkiewicz. W Irlandii według różnych źródeł jest od 200 do 300 tys. Polaków, w samym Dublinie od 80 do 100 tys. Ks. Maszkiewicz zaznaczył, że brakuje zaplecza dla nowej imigracji zarobkowej; nie ma też organizacji polonijnych, które by takie struktury tworzyły. Wśród osób, które wyemigrowały do Irlandii są zarówno osoby młode z wyższym wykształceniem, które - jak mówią - chcą zarobić pieniądze na mieszkanie czy firmę jak i osoby w wieku 40-50 lat lub więcej przeważnie mężczyźni, którzy wyjechali aby wesprzeć swoje rodziny. Ks. Maszkiewicz zaznaczył, że mężczyźni pracują głównie w budownictwie, transporcie i na farmach, kobiety - w gastronomii, hotelarstwie i opiece nad dziećmi. Pracę w swoich zawodach znajdują głównie informatycy i architekci; w mniejszym stopniu - lekarze i pielęgniarki, gdyż jej podjęcie uzależnione jest od uznania kwalifikacji, a to trwa dość długo. Ks. Maszkiewicz zwrócił także uwagę, niektórzy Polacy przyjeżdżają do Irlandii nieprzygotowani, bez znajomości języka, z niewielką sumą pieniędzy, nie mają pracy, mieszkania. Wielu z nich zwraca się do parafii, prosząc by pomóc im znaleźć pracę bądź mieszkanie. Dlatego, jego zdaniem, wskazane byłoby tworzenie w Polsce punktów informacyjnych, które przygotowywałyby do wyjazdu. W ocenie duchownego wśród Polaków w Irlandii pojawia się problem bezdomności; zdarzają się przypadki kiedy Polacy śpią na ulicy czy w parku. Potrzebny byłby dla nich dom bądź noclegownia, przynajmniej co czasu kiedy znajdą pracę. Przy kościele polskim w Dublinie funkcjonuje osiem nieodpłatnych grup języka angielskiego. Jednak jest to ciągle zbyt mało. Wśród Polaków, którzy są już zmęczeni pobytem w Irlandii i chcą wrócić do Polski, często pojawia się obawa czy w ojczyźnie znajdą pracę. Dobrym rozwiązaniem mogłoby być zatem - w ocenie ks. Maszkiewicza - stworzenie biur pośrednictwa pracy przy konsulatach, które przedstawiałyby oferty pracy z Polski. Polacy mają opinię "sumiennych pracowników i dobrych fachowców". Jednak po poszerzeniu UE o Bułgarię i Rumunię sytuacja na rynku pracy w Irlandii się pogarsza, gdyż obywatele tych państw gotowi są do podjęcia pracy za niższą pensję. Rektor Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii ks. prałat Tadeusz Kukla poinformował, że w Wielkiej Brytanii jest od 400 do 600 tys. Polaków. Wskazał na potrzebę tworzenia szkół sobotnio- niedzielnych języka polskiego oraz centrów pomocy dla Polaków.
My na saksy, a za nami księża
Kilkunastu księży wyjedzie tego lata, żeby pracować wśród Polaków za granicą. Najwięcej do Irlandii, Anglii i Walii - zapowiada "Rzeczpospolita". Do kościoła św. Michana przy Halston Street w Dublinie w każdą niedzielę przychodzi blisko cztery tysiące Polaków. Ks. Jarosław Maszkiewicz i ks. Andrzej Krzesiński (przyjechali tu kilka miesięcy temu z Warszawy) odprawiają wtedy trzy msze. Niedaleko stąd, w kościele Sant Saviour, podczas dominikańskiej mszy po polsku modli się czterysta osób. - To tylko pięć procent Polaków pracujących w Dublinie - szacuje o. Marcin Lisak, dominikanin. - Jeżeli nawet kolejne 5% chodzi na irlandzkie msze, to wciąż mamy zaledwie 10% Polaków. W porównaniu z krajem - niewiele. Dlaczego Polacy na saksach nie chodzą do kościoła? - Jedni są zabiegani, inni nie wiedzą, dokąd się udać. Jeszcze inni się zagubili - mówi o. Lisak. - Ale poza Dublinem jest lepiej. Poza tym większość przychodzących do nas to ludzie młodzi. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuje blisko ćwierć miliona Polaków. - Anglicy są zdziwieni, ilu młodych Polaków przychodzi do kościoła. Gdy na Wielkanoc zapełniły się nie tylko polskie, ale także angielskie świątynie, pytali: Co się stało? - opowiada ks. Tadeusz Kukla, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii. Polskie duszpasterstwo w Irlandii dopiero się tworzy. Do opieki nad polskimi emigrantami przyjechało z Polski siedmiu duchownych. Trzech pracuje poza Dublinem - w Corku, Belfaście i diecezji Cloyne. W Anglii, Walii i Szkocji polskie struktury kościelne istnieją od dziesięcioleci. - W Anglii i Walii mamy prawie 80 ośrodków duszpasterskich i ponad 90 księży - mówi ks. Kukla. - Ale nowa emigracja zarobkowa zmusza do tworzenia nowych ośrodków tam, gdzie dotąd nie było Polaków. Jego zdaniem polscy biskupi w tym roku chętniej delegują księży do pracy za granicą. Dlaczego? W maju, podczas spotkania z duchowieństwem w katedrze warszawskiej, Benedykt XVI zaapelował, żeby kapłani wyjeżdżali do pracy wśród emigracji. Z taką opinią nie zgadza się ks. Maszkiewicz, oddelegowany przez prymasa Polski do organizacji polskiego duszpasterstwa w Irlandii: - Przecież decyzje o tegorocznych wyjazdach zapadały wcześniej. Jeszcze przed pielgrzymką. Latem do siedmiu polskich kapłanów w Irlandii dołączy kolejnych sześciu. Do Anglii i Walii wyjedzie dziewięciu. Pojadą także do Hiszpanii, Francji, Włoch, Niemiec, Norwegii, na Majorkę, a nawet do USA. Tradycyjnie najwięcej księży wyjeżdża z diecezji tarnowskiej. W tym roku aż dwunastu. Wyjeżdżają też m.in. duchowni z diecezji lubelskiej, płockiej i przemyskiej, zamojsko-lubaczowskiej, warszawsko-praskiej i warszawskiej. (PAP)
Do Wielkiej Brytanii przyjeżdżają tylko ci, którzy nic nie potrafią - takie zdanie o pracownikach z Polski mają Brytyjczycy, pisze "Sunday Times". "Coraz więcej właścicieli nieruchomości w oparciu o własne doświadczenia przekonuje się, iż polscy pracownicy budowlani, niegdyś uważani za synonim uczciwości, gotowości do ciężkiej pracy i niskich cen za swe usługi, upodobnili się do tubylców" - czytamy w tygodniku. Gazeta opisuje doświadczenia trojga Anglików z polskimi pracownikami budowlanymi. 56-letnia Elizabeth Anthony, zadowolona z otynkowania ścian przez polskiego imigranta, zleciła mu dalsze prace przy suficie. Ten, wyjeżdżając do Polski na wakacje, przekazał zamówienie swoim kolegom, świeżo przybyłym do Anglii. Zostawili oni po sobie sterty śmieci, całymi dniami nie przychodzili do pracy - opisuje gazeta ciężkie przejścia pani Anthony. "Ci Polacy byli lekceważący, doświadczenia z nimi były bardzo nieprzyjemne" - mówi kobieta.
90 tys. Polaków na irlandzkim rynku pracy
90 tys. Polaków uzyskało w 2006 r. irlandzkie numery ubezpieczenia socjalnego (tzw. PPS), umożliwiające legalne zatrudnienie - wynika z opublikowanych oficjalnych danych urzędu statystycznego. Polacy są najliczniejszą grupą narodowościową wśród 200 tys. imigrantów, którzy w ub.r. weszli na rynek pracy w Irlandii. Wśród przybyszów z nowych krajów UE urząd statystyczny wymienił w komunikacie 15 tys. Litwinów, 10 tys. Słowaków i 7 tys. Łotyszów. Według wcześniejszych danych, od początku maja 2004 r. do końca lutego 2006 r. władze Irlandii wydały 183 tys. numerów PPS. Oznacza to, iż w ub.r. imigracja zarobkowa znacznie przybrała na sile w porównaniu z latami 2004-2005. Około połowy imigrantów, którzy przyjechali po otwarciu irlandzkiego rynku pracy 1 maja 2004 r., pochodzi z Polski, co oznacza, iż oficjalnie jest ich co najmniej 150-160 tys. Nieoficjalne statystyki podają nawet ćwierć miliona. Większość pracuje na budowach, w przemyśle wytwórczym, hotelarstwie i gastronomii. Rząd Irlandii w ślad za brytyjskim wprowadził ograniczenia wobec obywateli Bułgarii i Rumunii, przyjętych do UE 1 stycznia 2007. Irlandzka grupa badawcza analizująca zjawiska na rynku pracy, Expert Group on Future Skills Needs, w opublikowanym ostatnio raporcie wyraziła przekonanie, że imigranci obejmą głównie stanowiska dla pracowników niewykwalifikowanych lub nisko wykwalifikowanych, co oznacza większą konkurencję dla miejscowej siły roboczej, dotychczas wykonującej tego rodzaju prace.
Co ciągnie Polaków do Irlandii?
"Irlandzkie perspektywy przyciągają Polaków" - pisze BBC w internetowym materiale opublikowanym we wtorek, a poświęconym imigracji zarobkowej z Europy Wschodniej na Zieloną Wyspę. Od 1 maja 2004 roku, kiedy do Unii Europejskiej dołączyło dziesięć krajów, wśród nich Polska, do Irlandii przyjechało ok. 150 tysięcy ich obywateli - pisze autor artykułu James Helm. Polacy stanowią wśród nich największą grupę, wielu jest również przybyszy z państw bałtyckich. Irlandia otworzyła dla nowych członków swoje rynki pracy, licząc, że dzięki cudzoziemskim pracownikom kraj utrzyma imponujące tempo wzrostu ekonomicznego. Dzisiaj wicepremier Irlandii Mary Harney nadal uważa, że decyzja była słuszna, a napływ nowych grup określa jako "coś fantastycznego". Jednak nie wszyscy podzielają jej entuzjazm. Badania opinii publicznej pokazują wysokie poparcie dla ustanowienia limitów dla imigracji zarobkowej. Lider opozycyjnej Partii Pracy Patt Rabbitte uważa, że regulacje są konieczne, bo pojawia się problem zarówno wypierania rodzimych pracowników przez tańszych napływowych, jak i eksploatacji tych ostatnich. "Dyskusja trwa" - pisze Helm. "Nie tak dawno temu wielu młodych ludzi wyjeżdżało z Irlandii za granicę, by szukać pracy. Dzisiaj młodzi polscy pracownicy budowlani, personel barów, bankowcy i inżynierowie, którzy w Dublinie radują się polskim piwem, widzą Irlandię jako kraj szansy" - podsumowuje.
Noclegownie dla bezdomnych Polaków w Irlandii
Na potrzebę stworzenia w Dublinie noclegowni dla bezdomnych Polaków, funduszu pomocowego dla najuboższych i punktów pośrednictwa pracy dla tych, którzy chcą wrócić do kraju wskazał podczas posiedzenia senackiej Komisji Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą duszpasterz Polaków w Irlandii ks. Jarosław Maszkiewicz. W Irlandii według różnych źródeł jest od 200 do 300 tys. Polaków, w samym Dublinie od 80 do 100 tys. Ks. Maszkiewicz zaznaczył, że brakuje zaplecza dla nowej imigracji zarobkowej; nie ma też organizacji polonijnych, które by takie struktury tworzyły. Wśród osób, które wyemigrowały do Irlandii są zarówno osoby młode z wyższym wykształceniem, które - jak mówią - chcą zarobić pieniądze na mieszkanie czy firmę jak i osoby w wieku 40-50 lat lub więcej przeważnie mężczyźni, którzy wyjechali aby wesprzeć swoje rodziny. Ks. Maszkiewicz zaznaczył, że mężczyźni pracują głównie w budownictwie, transporcie i na farmach, kobiety - w gastronomii, hotelarstwie i opiece nad dziećmi. Pracę w swoich zawodach znajdują głównie informatycy i architekci; w mniejszym stopniu - lekarze i pielęgniarki, gdyż jej podjęcie uzależnione jest od uznania kwalifikacji, a to trwa dość długo. Ks. Maszkiewicz zwrócił także uwagę, niektórzy Polacy przyjeżdżają do Irlandii nieprzygotowani, bez znajomości języka, z niewielką sumą pieniędzy, nie mają pracy, mieszkania. Wielu z nich zwraca się do parafii, prosząc by pomóc im znaleźć pracę bądź mieszkanie. Dlatego, jego zdaniem, wskazane byłoby tworzenie w Polsce punktów informacyjnych, które przygotowywałyby do wyjazdu. W ocenie duchownego wśród Polaków w Irlandii pojawia się problem bezdomności; zdarzają się przypadki kiedy Polacy śpią na ulicy czy w parku. Potrzebny byłby dla nich dom bądź noclegownia, przynajmniej co czasu kiedy znajdą pracę. Przy kościele polskim w Dublinie funkcjonuje osiem nieodpłatnych grup języka angielskiego. Jednak jest to ciągle zbyt mało. Wśród Polaków, którzy są już zmęczeni pobytem w Irlandii i chcą wrócić do Polski, często pojawia się obawa czy w ojczyźnie znajdą pracę. Dobrym rozwiązaniem mogłoby być zatem - w ocenie ks. Maszkiewicza - stworzenie biur pośrednictwa pracy przy konsulatach, które przedstawiałyby oferty pracy z Polski. Polacy mają opinię "sumiennych pracowników i dobrych fachowców". Jednak po poszerzeniu UE o Bułgarię i Rumunię sytuacja na rynku pracy w Irlandii się pogarsza, gdyż obywatele tych państw gotowi są do podjęcia pracy za niższą pensję. Rektor Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii ks. prałat Tadeusz Kukla poinformował, że w Wielkiej Brytanii jest od 400 do 600 tys. Polaków. Wskazał na potrzebę tworzenia szkół sobotnio- niedzielnych języka polskiego oraz centrów pomocy dla Polaków.
My na saksy, a za nami księża
Kilkunastu księży wyjedzie tego lata, żeby pracować wśród Polaków za granicą. Najwięcej do Irlandii, Anglii i Walii - zapowiada "Rzeczpospolita". Do kościoła św. Michana przy Halston Street w Dublinie w każdą niedzielę przychodzi blisko cztery tysiące Polaków. Ks. Jarosław Maszkiewicz i ks. Andrzej Krzesiński (przyjechali tu kilka miesięcy temu z Warszawy) odprawiają wtedy trzy msze. Niedaleko stąd, w kościele Sant Saviour, podczas dominikańskiej mszy po polsku modli się czterysta osób. - To tylko pięć procent Polaków pracujących w Dublinie - szacuje o. Marcin Lisak, dominikanin. - Jeżeli nawet kolejne 5% chodzi na irlandzkie msze, to wciąż mamy zaledwie 10% Polaków. W porównaniu z krajem - niewiele. Dlaczego Polacy na saksach nie chodzą do kościoła? - Jedni są zabiegani, inni nie wiedzą, dokąd się udać. Jeszcze inni się zagubili - mówi o. Lisak. - Ale poza Dublinem jest lepiej. Poza tym większość przychodzących do nas to ludzie młodzi. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii, gdzie pracuje blisko ćwierć miliona Polaków. - Anglicy są zdziwieni, ilu młodych Polaków przychodzi do kościoła. Gdy na Wielkanoc zapełniły się nie tylko polskie, ale także angielskie świątynie, pytali: Co się stało? - opowiada ks. Tadeusz Kukla, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii. Polskie duszpasterstwo w Irlandii dopiero się tworzy. Do opieki nad polskimi emigrantami przyjechało z Polski siedmiu duchownych. Trzech pracuje poza Dublinem - w Corku, Belfaście i diecezji Cloyne. W Anglii, Walii i Szkocji polskie struktury kościelne istnieją od dziesięcioleci. - W Anglii i Walii mamy prawie 80 ośrodków duszpasterskich i ponad 90 księży - mówi ks. Kukla. - Ale nowa emigracja zarobkowa zmusza do tworzenia nowych ośrodków tam, gdzie dotąd nie było Polaków. Jego zdaniem polscy biskupi w tym roku chętniej delegują księży do pracy za granicą. Dlaczego? W maju, podczas spotkania z duchowieństwem w katedrze warszawskiej, Benedykt XVI zaapelował, żeby kapłani wyjeżdżali do pracy wśród emigracji. Z taką opinią nie zgadza się ks. Maszkiewicz, oddelegowany przez prymasa Polski do organizacji polskiego duszpasterstwa w Irlandii: - Przecież decyzje o tegorocznych wyjazdach zapadały wcześniej. Jeszcze przed pielgrzymką. Latem do siedmiu polskich kapłanów w Irlandii dołączy kolejnych sześciu. Do Anglii i Walii wyjedzie dziewięciu. Pojadą także do Hiszpanii, Francji, Włoch, Niemiec, Norwegii, na Majorkę, a nawet do USA. Tradycyjnie najwięcej księży wyjeżdża z diecezji tarnowskiej. W tym roku aż dwunastu. Wyjeżdżają też m.in. duchowni z diecezji lubelskiej, płockiej i przemyskiej, zamojsko-lubaczowskiej, warszawsko-praskiej i warszawskiej. (PAP)
praca w irlandii praca praca irlandia praca w dublinie praca dublin praca sezonowa w irlandii praca wakacyjna w irlandii praca wakacyjna irlandia praca przy zbiorach w irlandii praca wakacyjna irlandia praca przy zbiorach irlandia samozatrudnienie irlandia oferty pracy irlandia oferty pracy w irlandii ogłoszenia praca irlandia ogłoszenia praca w irlandii szukam pracy w irlandii praca na wyspach praca w wielkiej brytanii praca dla studentów w irlandii
Więcej na temat Praca w Irlandi znajdziesz w wyszukiwarce Google: