PRACA IRLANDIA
PRACA IRLANDIA, LEGALNA PRACA W IRLANDII
Dublin na topie
Stolica Irlandii to największe miasto kraju oraz jego główny ośrodek administracyjny, kulturalny, ekonomiczny i przemysłowy. Koncentracja działalności gospodarczej spowodowała, że w Dublinie i jego okolicach mieszka prawie połowa ludności Irlandii Rzeka Liffey dzieli miasto na dwie części: North Side zamieszkiwaną głównie przez robotników, i South Side bardziej zamożną i nowoczesną. Dublin chętnie odwiedzany jest przez turystów. Jest też kolebką społeczności studenckiej tu znajduje się najwięcej uniwersytetów, a dumą miasta jest najstarszy i najbardziej prestiżowy Trinity College. Kto łatwo znajdzie pracę? Wzrost gospodarczy spowodował, że jak grzyby po deszczu powstają w Dublinie nowe restauracje, kawiarnie, puby, kluby czy hotele. Doskonałym przykładem może być położona w centrum dzielnica Temple Bar. Życie tętni tu nocą i dniem, a na witrynach często pojawiają się ogłoszenia o wakatach. Osoby bez kierunkowego wykształcenia oraz bez doświadczenia mogą szukać pracy w licznych fabrykach znajdujących się na obrzeżach miasta, w tzw. Bussines Parkach. Najczęściej są one zatrudniane przy składaniu drobnych części elektronicznych, pakowaniu żywności czy sprzątaniu. Również w magazynach, sklepach i fast foodach chętnie zatrudniani są obcokrajowcy. Na budowach poszukiwani są tynkarze, stolarze, murarze, płytkarze, a także elektrycy. Najszybszym sposobem na znalezienie pracy w powyższych branżach jest bezpośrednie roznoszenie CV lub skorzystanie z usług agencji rekrutacyjnych. Często też pracodawcy zatrudniają kogoś z polecenia osoby, która już u nich pracuje.
Co dziesiąty emigrant zarabia poniżej minimum
Brak umów w formie pisemnej i zaniżone stawki płacy - to niektóre nieprawidłowości, o jakich mówią pracownicy w Wielkiej Brytanii. Raport na temat wyzysku pracowników zza granicy przygotował Brytyjski Kongres Związków Zawodowych (TUC), który zrzesza wszystkich pracowników na Wyspach. Badanie wśród Polaków i Litwinów w Wielkiej Brytanii, które na zlecenie TUC przeprowadził Ośrodek Migracji, Polityki i Społeczeństwa z Uniwersytetu w Oksfordzie wykazuje, że pracownicy początkowo nigdy nie krytykowali nieprawidłowego zachowania szefów. O wyzysku zaczęli mówić dopiero po kilku tygodniach pracy. Jakie są najpopularniejsze grzechy brytyjskich pracodawców wobec pracowników? Aż 11 proc. emigrantów zadeklarowało, że ich zarobki są poniżej wymaganej na Wyspach płacy minimalnej (w skrajnym przypadku respondent zgodził się pracować za 1,19 funta za godzinę, przy obowiązującej obecnie w Zjednoczonym Królestwie minimalnej stawce 5,35 funta). TUC przypomina, że według dorocznego badania na temat płac dotyczącego wszystkich pracowników w Wielkiej Brytanii, tylko 1,3 proc. pracuje za stawki poniżej płacy minimalnej. Mniej niż połowa respondentów deklarujących zarobki poniżej płacy minimalnej nie uskarżała się na warunki płacowe. Część respondentów deklarowała, że zaniżone stawki za pracę wynikają z faktu, iż pracodawca oferuje im mieszkanie. Aż 40 proc. tych, którzy deklarują pracę powyżej 48 godzin tygodniowo, mieszka w miejscu wskazanym przez pracodawcę. Co czwarty respondent deklaruje, że nie ma kontraktu na piśmie. Najczęściej zdarza się to pracownikom agencyjnym (w tej grupie co trzeci badany nie ma umowy). Bywa, że dopominanie się o kontrakt powoduje utratę pracy: - zostałem wyrzucony po tym, jak poprosiłem o rejestrację, umowę na piśmie i stawkę minimalną - skarży się jeden z badanych. Kolejny problem, to brak zapłaty za część pracy. - Mój pracodawca liczy godzinę jako 100 minut, a nie 60. Próbujemy mu to wytłumaczyć, ale on odpowiada, że taki ma system komputerowy i nie może nic zmienić. Zdarza się, że Polacy skarżą się na brak wyższej stawki za pracę w nadgodzinach, nie wiedząc, że w Wielkiej Brytanii jest to zgodne z prawem.
Wykształcony jak polski robotnik
Co piąty robotnik pracujący w Wielkiej Brytanii i Irlandii ma wyższe wykształcenie. Na budowach pracują nauczyciele, osoby z wykształceniem ekonomicznym, czy informatycznym. Angielskimi dziećmi opiekują się Polki z dyplomami psychologa lub po licznych, wyspecjalizowanych studiach pedagogicznych. Tylko 2% emigrantów zajmuje kierownicze stanowiska. Na budowach i w hotelach W Irlandii jest ok. 250 tysięcy polskich emigrantów, a Wielkiej Brytanii ok. 750 tysięcy - wynika z szacunków Instytutu Badawczego ARC Opinia i Rynek. Aż 51 proc. badanych w Wielkiej Brytanii i 40 proc. w Irlandii deklaruje, że płynnie posługuje się językiem angielskim. Większość emigrantów na Wyspach ma stałą pracę, ale najczęściej poniżej ich kwalifikacji. Z badań wynika, że aż 22 proc. pracujących fizycznie to absolwenci polskich wyższych uczelni. Najwięcej Polaków zatrudnionych jest w budownictwie (19 proc. - Wielka Brytania, 23 proc. - Irlandia), gastronomii (odpowiednio 15 i 13 proc.), hotelarstwie (odpowiednio 10 i 11 proc.). Z badań ankietowych wynika, że tylko 2 proc. respondentów zajmuje kierownicze stanowiska. Ambicje i dyplomy do kosza 34 proc. ankietowanych z Wielkiej Brytanii zadeklarowało dochód w wysokości powyżej 1500 GBP miesięcznie, a 32 proc. - pomiędzy 1001 a 1500 GBP. W Irlandii najwięcej ankietowanych zadeklarowało miesięczne dochody pomiędzy 1501 a 2200 euro miesięcznie, a po 26 proc. badanych przyznało się do miesięcznych zarobków w granicach 1051 - 1500 euro i powyżej 2200 euro. Emigranci twierdzą, że ze względów materialnych musieli zaakceptować pracę niezgodną z wykształceniem i ambicjami. Priorytetem jest dla nich przede wszystkim płaca. Bardziej polscy, niż w Polsce Autorzy badania oceniają, że fenomenem nowej, polskiej emigracji są silne związki z krajem. 60 proc. respondentów deklaruje, że za granicą kupuje polskie produkty, a 20 proc. brakuje polskich towarów. Najczęściej tęsknią do polskiego piwa, słodyczy i masła. Większość emigrantów (60 proc.) czas wolny spędza w towarzystwie rodaków. Zdaniem psychologów już można mówić o dość zamkniętej polskiej enklawie narodowej, na wzór np. Polonii w USA. To, że wśród emigrantów są wykształceni, również artyści promujący polską kulturę, cementuje związek. Wyjechało bardzo dużo Polaków po studiach artystycznych. Najczęściej deklarują oni, że skoro nie mogli znaleźć zatrudnienia w Polsce i czekała ich przyszłość robotnicza, woleli realizować ją na Wyspach.
Bociany, chomiki, buszujący i łososie
Przed 1 maja 2004 r. na Wyspach przebywało oficjalnie ok. 34 tys. naszych rodaków. Dziś milion, a może nawet dwa miliony. Możemy zatem mówić o 17-tym województwie, złożonym z Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Socjologowie badający zjawisko wyjazdów naszych rodaków do Zjednoczonego Królestwa, podzielili Polaków na cztery grupy. "Bociany" emigranci sezonowi stanowiący ok. 20-25 proc. ogółu Polaków na Wyspach. Pracują głównie w niskopłatnych sektorach rynku. Mowa tu o rolnikach, znajdujących zatrudnienie na brytyjskich budowach w miesiącach zimowych i jesiennych, czy studentach i uczniach przybywających na wakacje. Ludzie ci gromadzą w krótkim okresie kapitał, by po 2-6 miesiącach pobytu powrócić do kraju. "Chomiki", których na Wyspach jest ok. 15-20 proc. traktują swój wyjazd, jako sposób kumulacji kapitału, aby później przeznaczyć go na inwestycje w Polsce. Ich pobyt trwa dłużej niż "Bocianów" i nie jest przerywany. Nie asymilują się z ludnością miejscową i raczej koncentrują się w środowiskach polskich emigrantów. Liczą, iż zgromadzony kapitał pozwoli im na poprawienie swej sytuacji ekonomicznej i pozycji społecznej w ojczyźnie. Trzecia grupą są "Buszujący" ok. 45-50 proc. To najbardziej niezdecydowani respondenci, na razie nie podejmujący decyzji co do swych dalszych losów. Są najbardziej niebezpieczni dla polskiej gospodarki, gdyż jeżeli zdecydują się jednak pozostać na Wyspach pozbawią ojczyznę sporego zastrzyku kapitału. W tej grupie przeważają młodzi, nastawieni na kształcenie i rozwój poza granicami kraju. Gromadzą kapitał, który umożliwi im w przyszłości poprawienie pozycji społecznej, bez względu na to gdzie zdecydują się żyć: w Wielkiej Brytanii, czy Polsce.
Polacy nakręcają gospodarkę Irlandii
Jest ich już 120 tysięcy, ale Irlandczycy chcą więcej. Polacy nakręcają gospodarkę Zielonej Wyspy. I sami odnoszą spektakularny sukces - pisze "Rzeczpospolita". Polacy, którzy przybyli do Irlandii, przynoszą wielką chlubę swojej ojczyźnie: są doskonale wykształceni, pracowici, ambitni. Niech przyjeżdża ich jak najwięcej - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" prezydent Irlandii Mary McAleese. Aż 34% imigrantów kupiło w Irlandii własne mieszkanie lub dom - wynika z właśnie opublikowanego raportu agencji NCB Stockbrokers. Przyjezdni są lepiej wykształceni od miejscowych, pracują też wydajniej. Irlandzkie władze mają nadzieję, że w nadchodzących 15 latach na wyspie zjawi się przynajmniej milion nowych imigrantów. Bez nich gospodarka nie zdoła utrzymać szybkiego tempa wzrostu. Polacy dali się już poznać jako doskonali lekarze, architekci i informatycy. Rozchwytywani są też nasi robotnicy: irlandzcy przedsiębiorcy płacą im już przeciętnie 3,3 tysiąca euro na miesiąc - mówi polski ambasador w Dublinie Witold Sobków. (PAP)
Stolica Irlandii to największe miasto kraju oraz jego główny ośrodek administracyjny, kulturalny, ekonomiczny i przemysłowy. Koncentracja działalności gospodarczej spowodowała, że w Dublinie i jego okolicach mieszka prawie połowa ludności Irlandii Rzeka Liffey dzieli miasto na dwie części: North Side zamieszkiwaną głównie przez robotników, i South Side bardziej zamożną i nowoczesną. Dublin chętnie odwiedzany jest przez turystów. Jest też kolebką społeczności studenckiej tu znajduje się najwięcej uniwersytetów, a dumą miasta jest najstarszy i najbardziej prestiżowy Trinity College. Kto łatwo znajdzie pracę? Wzrost gospodarczy spowodował, że jak grzyby po deszczu powstają w Dublinie nowe restauracje, kawiarnie, puby, kluby czy hotele. Doskonałym przykładem może być położona w centrum dzielnica Temple Bar. Życie tętni tu nocą i dniem, a na witrynach często pojawiają się ogłoszenia o wakatach. Osoby bez kierunkowego wykształcenia oraz bez doświadczenia mogą szukać pracy w licznych fabrykach znajdujących się na obrzeżach miasta, w tzw. Bussines Parkach. Najczęściej są one zatrudniane przy składaniu drobnych części elektronicznych, pakowaniu żywności czy sprzątaniu. Również w magazynach, sklepach i fast foodach chętnie zatrudniani są obcokrajowcy. Na budowach poszukiwani są tynkarze, stolarze, murarze, płytkarze, a także elektrycy. Najszybszym sposobem na znalezienie pracy w powyższych branżach jest bezpośrednie roznoszenie CV lub skorzystanie z usług agencji rekrutacyjnych. Często też pracodawcy zatrudniają kogoś z polecenia osoby, która już u nich pracuje.
Co dziesiąty emigrant zarabia poniżej minimum
Brak umów w formie pisemnej i zaniżone stawki płacy - to niektóre nieprawidłowości, o jakich mówią pracownicy w Wielkiej Brytanii. Raport na temat wyzysku pracowników zza granicy przygotował Brytyjski Kongres Związków Zawodowych (TUC), który zrzesza wszystkich pracowników na Wyspach. Badanie wśród Polaków i Litwinów w Wielkiej Brytanii, które na zlecenie TUC przeprowadził Ośrodek Migracji, Polityki i Społeczeństwa z Uniwersytetu w Oksfordzie wykazuje, że pracownicy początkowo nigdy nie krytykowali nieprawidłowego zachowania szefów. O wyzysku zaczęli mówić dopiero po kilku tygodniach pracy. Jakie są najpopularniejsze grzechy brytyjskich pracodawców wobec pracowników? Aż 11 proc. emigrantów zadeklarowało, że ich zarobki są poniżej wymaganej na Wyspach płacy minimalnej (w skrajnym przypadku respondent zgodził się pracować za 1,19 funta za godzinę, przy obowiązującej obecnie w Zjednoczonym Królestwie minimalnej stawce 5,35 funta). TUC przypomina, że według dorocznego badania na temat płac dotyczącego wszystkich pracowników w Wielkiej Brytanii, tylko 1,3 proc. pracuje za stawki poniżej płacy minimalnej. Mniej niż połowa respondentów deklarujących zarobki poniżej płacy minimalnej nie uskarżała się na warunki płacowe. Część respondentów deklarowała, że zaniżone stawki za pracę wynikają z faktu, iż pracodawca oferuje im mieszkanie. Aż 40 proc. tych, którzy deklarują pracę powyżej 48 godzin tygodniowo, mieszka w miejscu wskazanym przez pracodawcę. Co czwarty respondent deklaruje, że nie ma kontraktu na piśmie. Najczęściej zdarza się to pracownikom agencyjnym (w tej grupie co trzeci badany nie ma umowy). Bywa, że dopominanie się o kontrakt powoduje utratę pracy: - zostałem wyrzucony po tym, jak poprosiłem o rejestrację, umowę na piśmie i stawkę minimalną - skarży się jeden z badanych. Kolejny problem, to brak zapłaty za część pracy. - Mój pracodawca liczy godzinę jako 100 minut, a nie 60. Próbujemy mu to wytłumaczyć, ale on odpowiada, że taki ma system komputerowy i nie może nic zmienić. Zdarza się, że Polacy skarżą się na brak wyższej stawki za pracę w nadgodzinach, nie wiedząc, że w Wielkiej Brytanii jest to zgodne z prawem.
Wykształcony jak polski robotnik
Co piąty robotnik pracujący w Wielkiej Brytanii i Irlandii ma wyższe wykształcenie. Na budowach pracują nauczyciele, osoby z wykształceniem ekonomicznym, czy informatycznym. Angielskimi dziećmi opiekują się Polki z dyplomami psychologa lub po licznych, wyspecjalizowanych studiach pedagogicznych. Tylko 2% emigrantów zajmuje kierownicze stanowiska. Na budowach i w hotelach W Irlandii jest ok. 250 tysięcy polskich emigrantów, a Wielkiej Brytanii ok. 750 tysięcy - wynika z szacunków Instytutu Badawczego ARC Opinia i Rynek. Aż 51 proc. badanych w Wielkiej Brytanii i 40 proc. w Irlandii deklaruje, że płynnie posługuje się językiem angielskim. Większość emigrantów na Wyspach ma stałą pracę, ale najczęściej poniżej ich kwalifikacji. Z badań wynika, że aż 22 proc. pracujących fizycznie to absolwenci polskich wyższych uczelni. Najwięcej Polaków zatrudnionych jest w budownictwie (19 proc. - Wielka Brytania, 23 proc. - Irlandia), gastronomii (odpowiednio 15 i 13 proc.), hotelarstwie (odpowiednio 10 i 11 proc.). Z badań ankietowych wynika, że tylko 2 proc. respondentów zajmuje kierownicze stanowiska. Ambicje i dyplomy do kosza 34 proc. ankietowanych z Wielkiej Brytanii zadeklarowało dochód w wysokości powyżej 1500 GBP miesięcznie, a 32 proc. - pomiędzy 1001 a 1500 GBP. W Irlandii najwięcej ankietowanych zadeklarowało miesięczne dochody pomiędzy 1501 a 2200 euro miesięcznie, a po 26 proc. badanych przyznało się do miesięcznych zarobków w granicach 1051 - 1500 euro i powyżej 2200 euro. Emigranci twierdzą, że ze względów materialnych musieli zaakceptować pracę niezgodną z wykształceniem i ambicjami. Priorytetem jest dla nich przede wszystkim płaca. Bardziej polscy, niż w Polsce Autorzy badania oceniają, że fenomenem nowej, polskiej emigracji są silne związki z krajem. 60 proc. respondentów deklaruje, że za granicą kupuje polskie produkty, a 20 proc. brakuje polskich towarów. Najczęściej tęsknią do polskiego piwa, słodyczy i masła. Większość emigrantów (60 proc.) czas wolny spędza w towarzystwie rodaków. Zdaniem psychologów już można mówić o dość zamkniętej polskiej enklawie narodowej, na wzór np. Polonii w USA. To, że wśród emigrantów są wykształceni, również artyści promujący polską kulturę, cementuje związek. Wyjechało bardzo dużo Polaków po studiach artystycznych. Najczęściej deklarują oni, że skoro nie mogli znaleźć zatrudnienia w Polsce i czekała ich przyszłość robotnicza, woleli realizować ją na Wyspach.
Bociany, chomiki, buszujący i łososie
Przed 1 maja 2004 r. na Wyspach przebywało oficjalnie ok. 34 tys. naszych rodaków. Dziś milion, a może nawet dwa miliony. Możemy zatem mówić o 17-tym województwie, złożonym z Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Socjologowie badający zjawisko wyjazdów naszych rodaków do Zjednoczonego Królestwa, podzielili Polaków na cztery grupy. "Bociany" emigranci sezonowi stanowiący ok. 20-25 proc. ogółu Polaków na Wyspach. Pracują głównie w niskopłatnych sektorach rynku. Mowa tu o rolnikach, znajdujących zatrudnienie na brytyjskich budowach w miesiącach zimowych i jesiennych, czy studentach i uczniach przybywających na wakacje. Ludzie ci gromadzą w krótkim okresie kapitał, by po 2-6 miesiącach pobytu powrócić do kraju. "Chomiki", których na Wyspach jest ok. 15-20 proc. traktują swój wyjazd, jako sposób kumulacji kapitału, aby później przeznaczyć go na inwestycje w Polsce. Ich pobyt trwa dłużej niż "Bocianów" i nie jest przerywany. Nie asymilują się z ludnością miejscową i raczej koncentrują się w środowiskach polskich emigrantów. Liczą, iż zgromadzony kapitał pozwoli im na poprawienie swej sytuacji ekonomicznej i pozycji społecznej w ojczyźnie. Trzecia grupą są "Buszujący" ok. 45-50 proc. To najbardziej niezdecydowani respondenci, na razie nie podejmujący decyzji co do swych dalszych losów. Są najbardziej niebezpieczni dla polskiej gospodarki, gdyż jeżeli zdecydują się jednak pozostać na Wyspach pozbawią ojczyznę sporego zastrzyku kapitału. W tej grupie przeważają młodzi, nastawieni na kształcenie i rozwój poza granicami kraju. Gromadzą kapitał, który umożliwi im w przyszłości poprawienie pozycji społecznej, bez względu na to gdzie zdecydują się żyć: w Wielkiej Brytanii, czy Polsce.
Polacy nakręcają gospodarkę Irlandii
Jest ich już 120 tysięcy, ale Irlandczycy chcą więcej. Polacy nakręcają gospodarkę Zielonej Wyspy. I sami odnoszą spektakularny sukces - pisze "Rzeczpospolita". Polacy, którzy przybyli do Irlandii, przynoszą wielką chlubę swojej ojczyźnie: są doskonale wykształceni, pracowici, ambitni. Niech przyjeżdża ich jak najwięcej - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" prezydent Irlandii Mary McAleese. Aż 34% imigrantów kupiło w Irlandii własne mieszkanie lub dom - wynika z właśnie opublikowanego raportu agencji NCB Stockbrokers. Przyjezdni są lepiej wykształceni od miejscowych, pracują też wydajniej. Irlandzkie władze mają nadzieję, że w nadchodzących 15 latach na wyspie zjawi się przynajmniej milion nowych imigrantów. Bez nich gospodarka nie zdoła utrzymać szybkiego tempa wzrostu. Polacy dali się już poznać jako doskonali lekarze, architekci i informatycy. Rozchwytywani są też nasi robotnicy: irlandzcy przedsiębiorcy płacą im już przeciętnie 3,3 tysiąca euro na miesiąc - mówi polski ambasador w Dublinie Witold Sobków. (PAP)
praca w irlandii praca praca irlandia praca w dublinie praca dublin praca sezonowa w irlandii praca wakacyjna w irlandii praca wakacyjna irlandia praca przy zbiorach w irlandii praca wakacyjna irlandia praca przy zbiorach irlandia samozatrudnienie irlandia oferty pracy irlandia oferty pracy w irlandii ogłoszenia praca irlandia ogłoszenia praca w irlandii szukam pracy w irlandii praca na wyspach praca w wielkiej brytanii praca dla studentów w irlandii
Więcej na temat Praca w Irlandi znajdziesz w wyszukiwarce Google: